zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Mroczna Knieja  »  Ruiny La Strana

Świątynia

W centrum mrocznej kniei znajdują się ruiny, po których ostała się jedynie nazwa "La strana". W większości to identyczne kamienne budynki. Wyróżnia się spośród nich ogromna budowla przypominająca świątynie oraz niewielka studnia.

W ruinach wyczuwalna jest silna magia.

Re: Świątynia

Czy była głodna? Może nie na tyle, by bezmyślnie rzucać się na ofiarę, czy wracać do ludzkiej postaci z potrzeby polowania, jednak zapach zwierzyny skutecznie nęcił.
Uniosła powoli głowę badając otoczenie językiem. Czuła skąd pochodzi zapach. Ruszyła powoli sunąc pomiędzy kępkami traw. Czuła, że jest już coraz bliżej. Nie mogła spłoszyć stworzenia, musiała zbliżyć się na tyle, by jednym szybkim ruchem móc "doskoczyć" do ofiary.
Ayrin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Zmiany PsychiczneAmnezja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   60%

Re: Świątynia

Małe stworzonko skryło się głęboko wśród korzeni. Wąż musiał zejść poniżej poziomu budowli, pod ziemię, aby się do niego dostać. Korzenie tworzyły pod warstwą podłogi budowli własną sieć połączeń. Tętniło tu ukryte życie.
W końcu wąż dotarł do źródła zapachu. Okrągłe i mały gryzoń o beżowym futerku w brązowe pręgi prawdopodobnie coś jadł, obracał w łapkach i lizał długim językiem. Nie wyglądało, że zwrócił uwagę na czyhające się na niego węża.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Świątynia

Nie lubiła zabijać. Polowała tylko wtedy, kiedy potrzebowała się pożywić, z resztą po co miałaby zabijać z innego powodu. Nie była jednak zupełnym przeciwnikiem polowań. Tak natura stworzyła świat, zbudowała łańcuch pokarmowy i zdaniem Ayrin nie było to nic złego. W ciele węża dodatkowo instynkty miały jeszcze większe prawo głosu i w tej chwili nie było jej wcale szkoda stworzenia.
Ustawiła się odpowiednio, jednocześnie wciąż starając się pozostać niewidoczną. Napięła mięśnie, by za chwilę, dosłownie w ułamku sekundy rzucić się do przodu na ofiarę. Wysunęła długie kły i zatopiła je w ciele gryzonia.
Ayrin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Zmiany PsychiczneAmnezja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   60%

Re: Świątynia

Z chwilą, gdy kły zatopiły się w ciele gryzonia ten nagle się napuszył i urósł dwa razy, a konkretniej jego futro. Węża musiała zaboleć szczęka z takiego obrotu spraw. Jednak jad został już wpuszczony, więc zwierzę zbyt długo nie pożyje. Póki co wielka i okrągła kulka puchu tkwiła w rozwartej do granic możliwości szczęce zmiennokształtnej.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Świątynia

Rozwarcie paszczy nie było najmniejszym problemem, jako wąż nie posiadała stawu szczękowego, mimo to ból się pojawił. Stworzenie było spore, musiała otworzyć płaszcze prawie do granic możliwości, jednak po takim obiedzie będzie miała spokój na jakiś czas. Jad jaki mu wstrzyknęła powinien zadziałać prawie błyskawicznie przy tak małym ciele. Zaraz pewnie pojawi się krwotok wewnętrzny u stworzenia i tyle. Wąż jednak nie czekając na całkowitą śmierć stworzenia, zaczął powoli przesuwać prawie truchło do wnętrza paszczy. Mięśnie wokół zębów unosiły jeden kieł, wyciągając go z ciała gryzonia, po czym kierowały ząb tak by chwycił ciało kawałek dalej i by wąż mógł go tam wbić. Później robił tak z drugim kłem i tak powoli połykał ofiarę, która wydawała jeszcze ostatnie tchnienie (od 2:40 do końca ;3).
Ayrin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Zmiany PsychiczneAmnezja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   60%

Re: Świątynia

Gdy zwierzę wydało swe ostatnie tchnienie jego rozmiar zmniejszył się do poprzedniego. Zdecydowanie ułatwi to teraz przesuwanie pokarmu. Polowanie można uznać za zakończone, a wąż znów będzie syty na najbliższy czas. Może wrócić do przyjemnego wylegiwania się w ciepłych promieniach słonecznych, których z dnia na dzień było coraz więcej.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Świątynia

Zwierzę szybko padło i tym samym zmniejszyło swój rozmiar. Przyspieszyło to połykanie truchła i wąż już po chwili przełknął swój obiad. Przekręcił głowę i jeszcze chwilę tak leżał bez ruchu. Dopiero po dobrej minucie uniósł łeb i powoli zaczął pełznąć przed siebie. Zaglądał za jakimś wyjściem, znalazł jakieś inne wyjście spomiędzy korzeni, tak by nie musieć wracać i wypełzł z innej strony filaru. Znalazł sobie dogodną plamę światła i ułożył się w ciepłych promieniach.
Ayrin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Zmiany PsychiczneAmnezja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   60%

Re: Świątynia

Leżała jakiś czas leniwie, trawiła ostatni posiłek, wygrzewała się na słońcu i po prostu była. Życie jako zwierzę było dużo prostsze i przyjemniejsze, jednak gdy tylko zbyt długo pozostawała w tej formie, przed jej oczami pojawiała się jej eteryczna kopia, jej opiekunka. Usłyszała cichy szelest trawy, tak charakterystyczny dla poruszania się węża, a ten był jeszcze bardziej dla niej charakterystyczny, zbliżała się.
Odwróciła łeb w stronę wynurzajacego się spomiędzy traw stworzenia.
- Witaj Opiekunko. - Zasyczała w jej kierunku. Domyślała się o co chodzi, to był już chyba siódmy, albo może nawet ósmy dzień, a słońce napewno opuszczało już swoją najwyższą z możliwych pozycji.
- Moja droga, czas wracać. - Dziewczyna zwykle zupełnie nie rozumiała po co miałby wracać, przecież w tym ciele było jej dobrze. Owszem, to drugie ciało miało swoje zalety, choćby szybsze trawienie, ale było często mało poręczne. Gdyby była właśnie w tamtej formie, właśnie by westchnęła. Spróbowała powietrza jeszcze ostatni raz wysuwając rozwidlony jezyk. Po tym powoli zaczęła się przemieniać. Jak zwykle miała z tym problem, musiała bardzo się skupić, a sama przemianą niejednokrotnie potrafiła być dla niej bolesna, jakby ciało opierało się transformacji. W końcu jednak na ziemi siedział nie wąż, a czarnowłosa drobna dziewczyna w podniszczonym ubraniu i z dzikim spojrzeniem. Ubranie nie zakrywało wiele, ale nie było jej jakoś zimno, z resztą wokół paska torby zawinieta była długa peleryną z obszernym kapturem. Narzuciła na siebie ciepły materiał i powoli wstała. Zwykle po kilku dniach w ciele bez nóg potrzebowała chwili by przyzwyczaić się do nowego sposobu poruszania. Zachwiała się i zrobiła kilka niepewnych kroków. Ok, jest dobrze.
Spojrzała na opiekunkę, która zwykle zostawała z nią jeszcze trochę po przemianie. Tym razem było tak samo, ale wąż miał co do niej jeszcze inne plany.
- Przygotuj się na dłuższą drogę. Musisz utrzymywać chociaż minimalne kontakty z ludźmi, pamiętasz jeszcze jak się mówi? - Prawda, z człowiekiem rozmawiała ostatnio jakieś pół roku temu i zmieniła z nim zaledwie pięć słów - "Ja... Proszę dać mi spokój.". No i tyle w temacie, ale pamiętała jak się mówi. Gdy Opiekunka kazała jej wracać do ludzkiej postaci, czytała przecież książki i to czasem na głos, śpiewała też sobie jedyną znaną jej piosenkę... Ponoć była to kołysanka, ale dziwczyna strasznie ją lubiła, no i było to jedyne co przypomniała sobie z przeszłości.
- Pamiętam, nie masz się o co martwić. - W tej formie już nie syczała, choć każde "s" było jakieś takie przeciagniete i syczące. Kiedyś pewnie uznano by to za wadę wymowy, ale tu akurat był to raczej efekt wężowej formy.
Poprawiła torbę na ramieniu i sprawdziła czy ma wszystko na miejscu. Właściwe do drogi była gotowa w każdym momencie, tylko dlaczego miała podróżować w ludzkiej formie? Zwykle robiła to jako wąż, a tej formy używała już na miejscu. No nic, nie zamierzała się sprzeciwiać. Ruszyła za wężem.

//zt
Ayrin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Zmiany PsychiczneAmnezja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   60%

Re: Świątynia

Silvia zawędrowała do świątyni, a raczej budynku, który kiedyś mógł być świątynia. Zastanawiała się czy jest starszy od Aldura i czy ten mógłby coś o tych budowlach wiedzieć i jak mu się śpi pod toną kamieni i ziemi. Jeśli się kiedyś obudzi to będzie miał bardzo ciekawą pobudkę. Uśmiechnęła się delikatnie i szła dalej. Na szyi wisiał jej łańcuszek z kluczykiem. Co jakiś czas obracała go w palcach. Zastanawiała się co to była za wizja i co mogła oznaczać. Czy pozna kiedyś na to odpowiedzi?
Póki co przechadzała się, badała ruiny na spokojnie, ale i z należytą ostrożnością.

//zt
Silvia Sanguine
Avatar użytkownika
Kapłanka Krwi
Wampir
Zmiany FizyczneTatuaż jaszczurki wijącej się wokół palców prawej dłoni. Z daleka może wyglądać jak nietypowa biżuteria. Blizny po poparzeniach smoczym ogniem na twarzy i reszcie ciała.
Karta Postaci
Poziom Życia:
   90%
Poziom Mocy:
   85%

Poprzednia strona

Powrót do Ruiny La Strana

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)