zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Reszta Świata

Ruiny nieopodal cross city

Każdy może tu stworzyć kawałek świata i jako Los spróbować rozegrać własną sesję.
Od rozpadających się gospód po olbrzymie podziemne obszary, czyli trzema słowami: cała reszta świata do twych usług.
Regulamin działu
  • Ten dział stworzony został, aby każdy z użytkowników mógł bez żadnych powikłań spróbować stworzyć własną sesję.
  • To tutaj każdy może stworzyć własny kawałek świata i stać się jego Tkaczem Losu.
  • Oprócz opisu miejsca, warto aby użytkownik-Los napisał mały regulamin sesji, w którym wyjaśni ewentualne zasady walk, czy też innych „eventów” które mogą zdarzyć się podczas sesji.
  • Ten temat jest miejscem w którym głowy mają pękać od pomysłów i fantazji.

Re: Ruiny nieopodal cross city

-To zabawne, jak kilka niewłaściwych decyzji odciska piętno na dalszym życiu człowieka. Co w ogóle spowodowało cały ten ciąg zdarzeń który skończy się w tych zapomnianych przez świat ruinach? Co popchnęło mnie do obrania takiej ścieżki? Chęć przetrwania? Początkowo chyba tak, ale później? Później była już tylko jakaś niepohamowana ciekawość i może trochę perwersyjnej przyjemności? Sam nie wiem. Zwykle to ci którzy wchodzili mi w drogę znajdowali się w położeniu w którym się teraz znajduję. Czy zasługuję na koniec w tym miejscu? Wciąż jeszcze nie załatwiłem wszystkich spraw, wciąż jeszcze nie odkryłem pełni swego potencjału.- Myśli przepływały przez mój umysł z narastającą prędkością, moje działania jeszcze pogorszyły moją sytuację a kiedy próbowałem przeskoczyć ognisko straciłem równowagę i tylko dzięki wrodzonej zręczności zdołałem zmienić kąt upadku na przeciwny do ogniska. Upadłem twarzą w błoto które dostało się do nosa i ust. Nie mogłem oddychać. -Cóż za żałosny koniec- Pomyślałem krztusząc się błotem i zacząłem odczuwać zimno. -to już? to jest śmierć? nie było tak źle, nie czułem bólu... ominął mnie los który zgotowałem tym wszystkim ludziom?- Myśli płynęły, serce waliło jak wściekłe czułem tylko ohydny posmak błota, oszalałe bicie serca, jakieś dziwne mrowienie w całym ciel i wielki ciężar w klatce piersiowej. Panika. -nie chce- szamotałem się w błocie które pochłaniało mnie coraz bardziej uniemożliwiając oddychanie. Błoto zakleiło mi oczy i nagle zobaczyłem zimowy krajobraz, dziwnie znajomy. -co się stało, dlaczego jestem u stryja? ktoś mnie woła?- Odwróciłem się i zobaczyłem przerażonego ojca który wołał mnie abym natychmiast wrócił. -co to ma być, przecież on nie żyje?- Spytałem sam siebie zdezorientowany, uczucia które opisałem wcześniej jeszcze się nasilały. Słyszałem tylko bicie serca i czas jak by zwolnił. Nagle TRZASK! przebijający odgłos bijącego serca i znalazłem się w lodowatej wodzie tak samo jak wtedy. Wszystkie uczucia wymieszały się tak że sam nie byłem w stanie ich już rozróżnić, teraz do tej mikstury doszedł jeszcze chłód, przeszywający na wylot chłód którego nie da się opisać. Spojrzałem do góry i zobaczyłem dziurę w lodzie ale moje ciało nie chciało reagować, byłem sparaliżowany. Zamknąłem oczy i poczułem jakbym eksplodował. Stałem zdezorientowany i po chwili zorientowałem się że słyszę swój własny krzyk. Zamroczony osunąłem się na kolana znajdując się w okręgu całkowicie zmrożonej ziemi, gdzie nie spojrzałem widziałem jedynie grubą warstwę lodu... -Jestem taki zmęczony- Zdążyłem jeszcze pomyśleć zanim straciłem przytomność.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Kiedy Andrew się ocknął było ciemno. W pierwszej chwili można było pomyśleć, że wciąż jest oślepiony, ale teraz nie widział blasku, a ciemność. Dopiero, gdy oczy przyzwyczaiły się do ciemności mógł ujrzeć, że znajduje się w namiocie. Przez szparę w wejściu przebijał się nikły jasny blask, jednak zdecydowanie trwała noc. Jak długo, więc musiał być nieprzytomny?
Gdyby próbował się poruszyć zauważyłby coś jeszcze, że jest skrępowany zarówno dłonie jak i nogi miał związane, a dodatkowo był przywiązany do czegoś jeszcze za sobą, czego nie mógł dostrzec. Nie miał też żadnych swoich rzeczy przy sobie. W namiocie były tylko dwa posłania, chyba skórzane, choć nie pierwszej jakości. Co ciekawego miał mokre ubranie, w zasadzie cały był mokry, ale nie pokryty błotem, była to świeża woda. Zaś noc nie należała do najcieplejszych.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Pożoga, krzyki, strzały i niesiony wiatrem dym rozświetlały noc. Widziałem to z góry, wiedziałem że nie może mi zagrozić bo potrafię odlecieć w każdej chwili. Teraz jednak leciałem prosto do oka cyklonu kierowany swą niepohamowaną ciekawością. Widziałem rozerwane ciała i bestie które na nich żerowały, sporadyczne krzyki niedobitków wciąż mi towarzyszyły aż nagle ogień buchnął w górę i mnie pochłonął. Chciałem krzyczeć ale nie mogłem, próbowałem otworzyć oczy ale ujrzałem tylko ciemność. Przez mój umysł zwykle spokojny przetaczała się jakaś nieopisana lawina strzępów myśli z których nie potrafiłem posklejać w żadną spójną wizję. Ciężko mi było oddychać i miałem dreszcze, głowa pulsowała w rytm uderzeń serca i miałem wrażenie że zaraz eksploduje. Leżałem tak w niewiadomym miejscu zatracając poczucie czasu, minęła minuta czy wieczność? Nie byłem w stanie tego rozpoznać. Po pewnym czasie wzrok przyzwyczaił się do mroku i zobaczyłem że jestem w namiocie, spróbowałem się poruszyć i poczułem że jestem skrępowany zarówno nogi jak i ręce. Spróbowałem szarpnąć ale nie dało to żadnego rezultatu, cały się trząsłem i nie byłem w stanie powiedzieć czy to z zimna czy ze strachu. Kolejny raz straciłem przytomność.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Tym razem przebudzenie przyszło dość gwałtownie i boleśnie. Wciąż było ciemno, ale tym razem panował prawdziwy mrok. Nawet przyzwyczajenie oczu do ciemności nie spowodowało, że Andrew był w stanie zobaczyć cokolwiek. Był w czymś ciasnym, to pewne i nadal skrępowany. Nie miał za dużo miejsca do poruszania się, jakiś kufer, pudło? Było dość okrągłe i poruszało się, a przynajmniej było niesione. Kto i gdzie zabierał maga? Ubranie zdążyło nieco podeschnąć i już nawet nie było tak zimno.
Andrew mógł słyszeć jakieś głosy, ale nie był pewien co mówili? Ktoś się zaśmiał?
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Przebudziłem się w trochę lepszym stanie niż poprzednio, ból głowy nadal mi dokuczał ale już nie tak jak poprzednio, teraz przynajmniej mogłem się skupić. Nie widziałem niczego ale czułem że się przemieszczam, słyszałem również jakieś głosy. -No to pięknie, po takim czasie w końcu spuściłem gardę i skończyłem w beczce- Gdy to pomyślałem uśmiechnąłem się mimo wszystko doceniając ironie sytuacji. Zacząłem się zastanawiać co teraz począć, liczenie na wpadnięcie napastników w zastawione przeze mnie sidła na zwierzynę raczej było płonną nadzieją, aczkolwiek nie do końca. Zawsze była możliwość że upajając się wygraną bitwą spuszczą gardę i nieostrożnie wejdą w sidła znajdujące się pod liśćmi. Zamiast jednak czekać na łut szczęścia i nie robić nic po za tym starałem się wykorzystać swoją zręczność i doświadczenie które zdobyłem samemu krępując swoje ofiary aby poluzować więzy, tak aby móc swobodnie się uwolnić kiedy przyjdzie na to właściwa chwila. Postanowiłem chwilowo oszczędzać siły i skupić się na tym zadaniu, jeśli się powiedzie będę mieć okazję to wykorzystać kiedy wyciągną mnie z beczki. Starałem się słuchać rozmów aby dowiedzieć się czegokolwiek o napastnikach, czasem nawet nieistotne na pierwszy rzut oka informacje mogą okazać się przydatne.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Magowi udało się poluzować więzy, przynajmniej te, które krępowały mu dłonie. W beczce jednak było za ciasno, żeby również poluzować te u nóg, więc tamta część ciała była nadal skrępowana pomijając, że całe ciało w tak ciasnej przestrzeni było skrępowane. Mag mógł nawet już zacząć odczuwać bóle mięśni od dziwnej pozycji, w której przyszło mu być. Rozmowa z zewnątrz, jakby przybliżyła się i była wyraźniej słyszalna. Dialog był prowadzony pomiędzy dwiema osobami, raczej mężczyznami.
- To co z nim robimy?
- A kto płaci więcej?
Wybuch śmiechu.
- Możemy go zostawić w tawernie to już niedaleko i będzie po kłopocie.
- Na arenie dostaniemy więcej.
- Ta, a jak wytłumaczysz to strażom, że szmuglujemy niewolnika w beczce?
- Zaraz szmuglujemy, dostarczamy i tyle.
- A ta nagroda za jego głowę?
- Dobra, prześpijmy się z tym. Tylko jutro decydujemy, bo nam padnie z głodu i tyle będzie z kasy.
Potem było słychać jeszcze odgłosy szurania, kopania i inne tego typu, po czym zapadła cisza przerywana zwykłymi odgłosami nocy, a potem jeszcze chrapania.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Moje działania odniosły spodziewany efekt i zdołałem uwolnić ręce, jednakże wcale nie przyszło to łatwo, z uwagi na brak światła, niewygodną pozycję oraz ogólne zmieszanie z którego jeszcze się nie otrząsnąłem do reszty. W całej tej sytuacji miałem jednak trochę szczęścia, po pierwsze gdyby beczka była szczelna już dawno zabrakło by mi powietrza. Po drugie, wnioskując z rozmowy jegomoście zamierzali dostarczyć mnie żywego i nie zranili mnie jak do tej pory. Po trzecie, postanowili zrobić postój na noc i chyba myślą że jestem dalej nieprzytomny, albo tak jak na to liczyłem upojeni wygraną bitwą mnie nie doceniają. Świetnie. Kiedy usłyszałem że zdecydują rano zastanawiałem się czy to jakiś blef, a potem słysząc odgłosy chrapania sam nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. -Dałem się pokonać takim pierdołom? Jak to o mnie świadczy? Co w ogóle zaszło? Niewiele pamiętam- Myśli kołatały się w mej bolącej wciąż głowie. Zawstydziłem się, ale po chwili nasłuchiwania odgłosów chrapania stwierdziłem że lepszej okazji chyba mieć nie będę. Czas działać! Zdjąłem więzy które krępowały mi ręce i ostrożnie naparłem na pokrywę beczki. Nie słyszałem odgłosów przybijania wieka gdy byłem nieprzytomny, a może po prostu nie wybudziło mnie to wtedy? Marzyłem teraz tylko o tym aby wydostać się z tej cholernej beczki, zaczerpnąć świeżego powietrza, przeciągnąć się i odpowiednio odpłacić nieproszonym gościom...
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Początkowo pokrywa beczki nie chciała puścić. Trzeba było użyć zdecydowanie więcej siły, aby uzyskać zamierzony efekt. Przy tym oczywiście był też o wiele większy hałas. Może nie jak wybuch bomby, ale zdecydowanie był słyszalny charakterystyczny trzask. Na zewnątrz panował spokój, chrapanie na chwilę ustało, ale potem znów rozbrzmiało.
Trwała noc, w oddali ognisko zaczynało dogasać, a obok niego stał niewielki namiot. Sierp księżyca nieco wszystko rozjaśniał, ale kiedy zakrywały go chmury widoczność spadała praktycznie do zera. Beczka stała w jakimś zagłębieniu skalnym. Nie można było się wycofać zza drzewa z tyłu, aby się wydostać z tego obozu trzeba było przejść obok ogniska i namiotu.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Naparłem na wieko i nic. -Jednak nie są to do końca pierdoły- Pomyślałem, nie zrażając się. Odniosłem bowiem wrażenie że wieko mimo iż nie puściło przy pierwszej próbie jednak lekko się poruszyło, tak jakby nie było zbyt porządnie przybite. Naparłem więc znowu, i jeszcze raz i zauważyłem że faktycznie wieko powoli ustępuje, co więcej jak dotychczas nie robiłem przy tym zbyt wiele hałasu, kiedy jednak użyłem więcej siły i ustąpiło całkowicie rozległ się trzask, trzask nie tłumiony przez nic rozlał się po okolicy zagłuszając ciszę. -Kurwa, ta moja niecierpliwość kiedyś mnie zgubi- Przekląłem się w myślach i usłyszałem że chrapanie zaniknęło. Trzymałem pokrywę nad beczką teraz będąc w jakiejś groteskowo powykręcanej pozie która strasznie nadwyrężała już nadwyrężone mięśnie, zagryzłem zęby starając się nie myśleć o bólu i czekałem jak mi się wtedy wydawało wieczność... Gdybym spróbował wtedy wyjść robiąc przy tym więcej hałasu niechybnie musiałbym się znów skonfrontować z liczniejszym przeciwnikiem a tak po kilku chwilach znów usłyszałem chrapanie. -znów mam szczęście- pomyślałem. Spróbowałem podciągnąć się o rant beczki co nie było takie trudne, nie narobiłem przy tym również zbyt wiele hałasu. Odstawiłem wieko obok i podciągnąłem się znowu uwalniając dopływ krwi do nóg które teraz ciążyły mi bezwładnie i prawie krzyknąłem kiedy to nastąpiło. Przeczekując fale mrowienia i bólu odzyskałem po chwili czucie, przykucnąłem w beczce zauważając że mam związane również nogi. Znajdując się w takiej pozycji mimo ciasnoty szybko poradziłem sobie z raczej mało finezyjnym wiązaniem ciągle słuchając chrapania. -chciwe skurwysyny, zaraz wam zapłacę, poczekajcie jeszcze chwile dłużej- Pomyślałem odczuwając przy tym co dziwne bo nie zdarzało się zbyt często miksturę emocji: gniewu, zniecierpliwienia, ekscytacji oraz radości? Sam nie byłem pewien i raczej nie zamierzałem tego roztrząsać. Kiedy uwolniłem stopy wyjście z beczki było już tylko formalnością, rozejrzałem się i zauważyłem typ podłoża na którym stoję oraz najbliższą okolicę. -ciekawe co zrobili z moimi rzeczami- Pomyślałem i zacząłem rozważać różne możliwości które miałem w tej sytuacji. -jeśli po prostu ucieknę, ruszą w pogoń kiedy tylko się zorientują, jestem raczej w kiepskim stanie i nie jadłem nic od tamtego czasu. Ile w ogóle czasu minęło i gdzie jestem?- Zadawałem sobie pytania które musiały na razie pozostać bez odpowiedzi, nie wiedziałem również w którą stronę mnie zabrali ale tym będę martwić się później. -Najemnicy, ilu ich już było? Wszyscy tacy sami tylko złoto im w głowie, nawet własną matkę by dla niego sprzedali. Musze ich unieszkodliwić póki mam okazję, nie pamiętam przebiegu walki ale skoro skończyłem w takim położeniu muszą być silniejsi, jedyne wyjście to atak teraz gdy śpią- Pomyślałem.
Ostrożnie uważając na podłoże ruszyłem w kierunku namiotu, poruszałem się na palcach bardzo powoli. Kiedy się tak skradałem zastanawiałem się czy splądrowali również moją kryjówkę. -Czy zabrali również saletrę? Pewnie nawet nie wiedzą co to jest, czy są na tyle durni żeby trzymać to w namiocie?- Spytałem sam siebie nie uzyskując odpowiedzi, zatrzymałem się na chwilę i rozejrzałem ale nie dostrzegłem nic po za ogniskiem i namiotem. -Mógłbym podpalić namiot i to powinno wystarczyć, ale jeśli faktycznie trzymają wszystko w środku to było by trochę szkoda.- Postanowiłem trochę zaryzykować i podejść do namiotu, chrapanie które słyszałem jeszcze mnie do tego zachęciło. Miałem zamiar obejrzeć go z bliska, jeśli to możliwe zajrzeć do środka bez dotykania go, kto wie, może nie byli takimi fajtłapami? Lepiej zanadto nie ryzykować...
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

W namiocie jak i na zewnątrz panowały ciemności. Ciężko było dostrzec cokolwiek, ale za to wiele można było usłyszeć, a dokładniej chrapanie. Dzięki niemu lokalizacja jednego z najemników była dziecinnie prosta, ale co z drugim? Nie chrapał, czy go tu nie było. Kiedy wzrok nieznacznie przywykł do panującego mroku, a sierp księżyca wyjrzał zza chmury wnętrze namiotu stało się lepiej czytelne.
W końcu powiedzmy tego pomieszczenia leżały dwa plecaki i worek. Żaden z nich nie przypominał własności maga, ale może wnętrzności zdradzały więcej. Zaś drugie posłanie było puste i w momencie, w którym Andrew mógł to dostrzec od strony lasu rozległ się trzask, jakby ktoś niechcący nadepnął na suchą gałązkę.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Reszta Świata

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Kto przegląda forum

Forum przegląda 3 użytkowników :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 3 gości (dane z ostatnich 5 minut)