zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Reszta Świata

Ruiny nieopodal cross city

Każdy może tu stworzyć kawałek świata i jako Los spróbować rozegrać własną sesję.
Od rozpadających się gospód po olbrzymie podziemne obszary, czyli trzema słowami: cała reszta świata do twych usług.
Regulamin działu
  • Ten dział stworzony został, aby każdy z użytkowników mógł bez żadnych powikłań spróbować stworzyć własną sesję.
  • To tutaj każdy może stworzyć własny kawałek świata i stać się jego Tkaczem Losu.
  • Oprócz opisu miejsca, warto aby użytkownik-Los napisał mały regulamin sesji, w którym wyjaśni ewentualne zasady walk, czy też innych „eventów” które mogą zdarzyć się podczas sesji.
  • Ten temat jest miejscem w którym głowy mają pękać od pomysłów i fantazji.

Ruiny nieopodal cross city

Nigdy nie przepadałem za tłumami dlatego pobyt w tłocznym cross city na dłuższą metę nie był dla mnie opcją. Kiedy tylko uzupełniłem swoje zapasy o przedmioty których sam nie mógłbym wytworzyć wróciłem do zajmowanych od jakiegoś czasu wiekowych ruin znajdujących się niespełna 2 dni od wspomnianego wcześniej miasta. Droga wiodła przez stosunkowo dzikie tereny dlatego pewnie nie zdarzyło mi się tutaj spotkać żadnej rozumnej istoty. W okolicznym lesie było pod dostatkiem żywności pod postacią grzybów, jagód oraz zwierzyny zaczynając od zajęcy a kończąc na sarnach.
Przywykłem już do samotnego życia w takich warunkach, szczególnie od pechowego wyboru przez który to teraz, nawet gdybym nie chciał na takie życie jestem skazany. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach zajmowałem się sortowaniem towarów przyniesionych z miasta takich jak alkohol, jałowe bandaże ale i sól oraz składniki chemiczne takie jak saletra potasowa.
Przyniosłem również trochę nafty do lampy którą zapalałem wieczorami aby oddawać się lekturze książek które czasami udawało mi się znaleźć w ruinach upadłej cywilizacji albo które przynosiłem z cross city.
Aktualnie siedziałem w ręku ze sfatygowanym i rozmokłym wcześniej egzemplarzem "chemii stosowanej" który to był mocno niekompletny aczkolwiek zdobywałem z niego wiedzę odnośnie właściwości chemicznych niektórych związków, aktualnie czytałem o saletrze potasowej której to trochę kupiłem w cross city.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Zbliżał się wieczór. Noc zapowiadała się jeszcze chłodniej niż dzień. Temperatury jak na tą porę roku były dość niskie, jakby coś nie pozwalało zanadto ogrzać ziemi. W oddali można było usłyszeć wycie wilka. Na horyzoncie wznosił się księżyc w pełni.
Nieopodal siedzącego maga poruszył się krzak.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Akurat natrafiłem na dosyć interesujące informacje odnośnie reakcji chemicznych oraz ich wystrzałowych właściwości kiedy moją uwagę przykuł jakiś ruch w krzakach nieopodal. Zdarzyło się już kilka razy że jakieś zwierze przyciągnięte ogniem podchodziło bliżej, no ale nigdy nic nie wiadomo. Wstałem bezzwłocznie, aczkolwiek nie wykonując gwałtownych ruchów i sprawdziłem czy mam przy sobie nóż. Zacząłem się wycofywać wgłąb ruin które całkiem dobrze zdążyłem już poznać co mogło by mi dać przewagę ewentualnym ataku z zaskoczenia.
Ukrywanie i ucieczka to już dla mnie nie pierwszyzna dlatego miałem świadomość że to mógł być sposób na skierowanie mojej uwagi właśnie w tym kierunku, dlatego moje zmysły były wyczulone.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Z krzaków wyleciał ptak. Zaś za Andrew złamała się gałązka, czy może on sam ją złamał wycofując się do ruin. Czy to mogłaby być już paranoja czy faktycznie oprócz maga ktoś jeszcze tu był. Wydawało się, że ktoś bacznie przygląda się czarodziejowi, ale może to tylko się wydawało.
Słońce zaszło już i zrobiło się ciemno. Nawet blask księżyca nie przedzierał się przez chmury i jedynym źródłem światła było ognisko.
W oddali znów dało się słyszeć wilcze wycie oraz pohukiwanie sowy. Nocna fauna budziła się do życia. Jednak to nie były jedyne dźwięki które towarzyszyły Andrew w ruinach. Choć te wydawały się bardziej urojone niż prawdziwe. Bo czym mogło być to przenikliwe wycie czy zawodzenie.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Kiedy dostrzegłem ptaka trochę się rozluźniłem, ale mimo tego stałem tak jeszcze chwilę w bezruchu otulony cienistym płaszczem mroku i nasłuchiwałem. Ostrożność jeszcze nigdy nikogo nie zabiła - pomyślałem. Kiedy tak czekałem z jakiegoś powodu przypomniałem sobie kilka moich ofiar. Nie były to wyrzuty sumienia, po prostu wspomnienie, aczkolwiek jak dotąd mi się to jeszcze nie zdarzyło. O czym ja myślę, może to przez aurę dzisiejszej nocy? - zadałem sobie samemu pytanie a w oddali usłyszałem kolejne przeciągłe wycie wilka lub czegoś podobnego.

Kiedy upewnię się że jest bezpiecznie wracam do ogniska które przygaszam i udaje się do ruin aby w urządzonym pokoiku, jedynym który zachował drzwi i dach przespać noc.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

W nocy Andrew mogły parę razy zbudzić dziwne odgłosy. Jakby ktoś chodził wokół jego pokoiku. Jakieś niezrozumiałe szepty towarzyszące mu w posłaniu, choć wewnątrz nikogo nie było. Wycie i jęki. Można by pomyśleć, że ruiny są nawiedzone.
Jednak do rana oprócz powyższych nic więcej nie niepokoiło maga. Wstał nowy dzień, tylko żadne ptaszki nie śpiewały. Słońce było skryte za chmurami, a w dziurach świstał wiatr.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Kolejny pochmurny poranek, pogoda w tej części świata niewątpliwie mogła niekorzystnie oddziaływać na osoby podatne takim wpływom, mnie to jednak nie dotyczyło. Jeśli by sięgnąć pamięcią to odkąd zatrzymałem się w tych ruinach nie zdarzyło się aby pogoda była lepsza, wręcz przeciwnie często padało. Zauważałem również różne dziwne rzeczy jak na przykład przedmioty które zostawiałem w innym miejscu nagle znajdowały się w innym, na początku byłem tym zjawiskiem zaniepokojony aczkolwiek po czasie który tu spędziłem traktowałem to jako coś normalnego. Rozpaliłem ponownie ogień z niewielkim trudem, na którym zacząłem przyrządzać upolowane dzień wcześniej zające. Oskórowałem je i nadziałem wypatroszone zwierzęta na zaostrzony patyk który używałem do pieczenia mięsa. Usiadłem trochę dalej od ogniska i zacząłem się w nie wpatrywać zastanawiając się czym w istocie jest ogień, gałęzie strzelały od znajdującej się w nich żywicy a ognisko dymiło dosyć obficie. Fascynowało mnie to zjawisko, wpatrywałem się w dym i miałem wrażenie że on wpatruje się we mnie, tańczy specjalnie dla mnie.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Słońce momentami przebijało się przez chmury i robiło się naprawdę jasno. Nawet bardzo jasno mógł stwierdzić w pewnej chwili mag. Światło wręcz oślepiało go. Nie... to nie był już naturalny słoneczny blask, w tym była magia. Ktoś właśnie zastosował na Andrew zaklęcie oślepiające. Potem rozległ się dźwięk rozbijanej buteleczki, a teren wokół maga zrobił się bardzo grząski, jakby wszedł w bagno.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Tkwiłem tak jak zahipnotyzowany do chwili gdy zauważyłem że coś jest nie tak. -Goście? Cholera trzeba było zmienić kryjówkę, do tego dałem się tak podejść... kurwa nawet nie wiem gdzie są. Spokojnie, muszę się uspokoić- Myśli przetoczyły się w mym umyśle błyskawicznie, niczym powódź nawiedzająca spokojne na ogół górskie strumienie. Zacząłem kontrolować oddech zwalczając atak paniki i mrużąc oczy aby zniwelować efekt oślepiającego światła, sięgnąłem do kieszeni w której miałem kilka bryłek saletry. Cisnąłem je w ognisko licząc na to że eksplozje mimo iż niezbyt silne zaskoczą przeciwnika i go zdekoncentrują, a może nawet pozwolą go zlokalizować jeśli by wydał jakiś odgłos reagując na nagły huk. Dodatkowo liczyłem na to że siła eksplozji powinna rozrzucić ognisko i cały płonący materiał który się w nim znajdował na niewielką odległość. Jeśli ta sztuczka się uda powinienem zostać zasłonięty przez pył i iskry które buchną w powietrze, a w tym samym czasie osłaniając twarz przemieszczam się wgłąb ruin przeskakując nad ogniskiem.
Mr. Andrew
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Ruiny nieopodal cross city

Mrużenie oczu nie pomagało, mag widział tylko jasność i nic więcej. Ognisko eksplodowało przy akompaniamencie huku. Palące się kawałki poleciały w każdą ze stron. Przy tych trzaskach i zamieszaniu ciężko było zorientować się czy ktoś tu jest, ale z pewnością nikt głośno nie krzyknął.
Gdy mag próbował się poruszyć to zdał sobie sprawę, ze nie jest w stanie. Błoto, w którym tkwił unieruchomiło go, co gorsze czuł, że coraz bliżej niego jest żar z ogniska. Chyba nawet skrawek jego szaty się zapalił.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Następna strona

Powrót do Reszta Świata

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)