zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Cross City  »  Budynki mieszkalne  »  Rezydencja i Manufaktura Geda Gonta

Podziemna część domu Geda

Piętrowe domostwo nie intryguje tak bardzo jak znajdujący się przy nim spory, parterowy budynek, który można nazwać zakładem wytwórczym lub właśnie manufakturą. Mieszkańcy Cross City znajdują tam zatrudnienie przy produkcji mechanizmów użyteczności codziennej jak i specjalistycznej np. obroży niewolniczej. Jedynie nazwisko właściciela jest mało znane przynajmniej w szerszych kręgach i wielu, choć po cichu bojąc się o swoje posady zastanawia się jak do tego wszystkiego doszedł.

Re: Podziemna część domu Geda

Odnosiłem coraz mocniejsze wrażenie, że mój wilkołak… no ma zdecydowanie spore problemy z posłuchem. Ale może… to tymczasowe? I lada moment się naprawi? Wierzyłem, że dwójka dorosłych ludzi zawsze jest w stanie się dogadać… przy czym on nie był człowiekiem, przynajmniej według powszechnie uznawanej definicji, więc dogadanie się z nim mogło nie być możliwe. Wychodziłem jednak z założenia, że inne gatunki są gorsze, z nimi się nie dyskutuje, tylko rozkazuję się im. Jedyne co więc musiałem zrobić, to skłonić go do posłuszeństwa i wykonywania poleceń. Drgnąłem nerwowo słysząc jego odpowiedź. Nawet nie chodziło o to, że mnie przestraszył. Raczej zdziwiło mnie, że jego odpowiedź była… inteligentna, może nawet błyskotliwa. Przynajmniej jak na kogoś, kogo uważałem w zasadzie za zwierzę. Ale… cóż, widocznie musiał gdzieś to usłyszeć, a teraz dopasował. W każdym razie zaskoczony nie dałem rady mu niczego odpowiedzieć. Więc wolałem użyć najpierw płomienia.
- A wyście się zmienili przez ostatnie setki lat? – spytałem, chociaż chyba nie zabrzmiało to dobrze. W końcu byliśmy ludźmi a nie wilkołakami. By zatrzeć złe wrażenie moją mało ambitną odpowiedzią, polałem go kwasem. I ciężko westchnąłem, gdy i to nie spowodowało oczekiwanej reakcji. Zaczynałem chyba tracić nadzieję, że jestem w stanie go wytresować na tyle, by nie przeszkadzał w eksperymentach a raczej współpracował. Może za mocno na niego naciskałem? Może powinienem więcej to zostawić czasowi? Może wilkołaki nie myślały za szybko i potrzebował to przemyśleć?
- Nie zasłużyłeś na jedzenie… a szkoda, bo na pewno jakieś krwiste mięsko by się znalazło – odpowiedziałem krótko, odchodząc do niego i wracając ze stojakiem z kroplówką, z dość dużą butelką. Zbliżyłem się do jego ramienia, gdzie próbowałem mu wbić wenflon w ramię. Dałem radę? Jeśli tak to podłączyłem do tego kroplówkę z glukozą, z wszystkimi potrzebnymi środkami odżywczymi oraz z dodatkiem jakichś uspokajających i nasennych – chociaż tutaj ciężko było mi oszacować na ile będą skuteczne i przez jak długo. Środków odżywiających były sporo – byłem przekonany, że wystarczą nawet na wilkołaka, który ma mocno przyspieszony metabolizm.
- Dobranoc… jutro popracujemy dalej. Przemyśl to sobie – stwierdziłem, gdy płyn z dużej butli zaczął płynąć. O ile oczywiście dałem radę się wkłuć. Po chwili… po prostu odszedłem, zamykając drzwi.

z/t
Wróciłem następnego dnia rano. Z wahaniem zerknąłem w wizjer w drzwiach, upewniając się, w jakim stanie jest wilkołak. Jeśli wszystko z nim było dobrze, to powoli wszedłem do środka.
ObrazekTBD
Ged Gont
Czarodziej
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Podziemna część domu Geda

Temu konktretnemu wilkołakowi zawsze było ciężko się dogadać. W dodatku te całe podpalanie i lanie kwasem wcale nie pomagało. No ale Ged nie chciął się tak naprawdę dogadać. Chciał go złamać, zapędzić do pracy jak posłuszne zwierzę. Na samą myśl zgrzytał zębami. Może był to efekt dumy a może dla zasady zawsze parł pod nurt. Czym mocniej się naciskało z tym większą zajadłością odszczekiwał. W końcu co mógł mu zrobić czarodziej czego już nie przeżył. No lanie kwasem było nowością i sprawiało że wyrywał się z siłą bizona chcąc strzepnąć z siebie płyn. Zapierało dech w piersiach i wywoływało zimne poty.
Wilkołak przekręcił głowę spoglądając na poczynania czarodzieja. Gdy zbliżał się z kroplówką nieco żwawiej zaczął się szamotać w więcach. Nie podobał mu się plan wpuszczania czegokolwiek w żyły. Nie mniej nie wiele mógł zrobić a jego wyrywanie się spowodowało tylko, że założenie welflonu było niepotrzebnie bolesne. Koniec końców z igłą w ramieniu mężczyzna odprowadził wzrokiem swego pana.
Nie musiał długo czekać by zaczać czuć uśmierzające działanie kroplówki. Początkowo ból tych najbardziej dokuczliwych ran przytepił się. Już wtedy zaczął się wyginać starając sie dosięgnąć zebami welflonu. Nic to jednak nie dało. Dość rytmicznie począł więc ciągnąć rękami jakby chciał przecisnąć nagarstek przez oczko kajdan. Przypominać to mogło scenę upartego konia rytmicznie ciągnącego linę, którą był przywiązany do pala. Beznadziejny wysiłek.
Co jakiś czas zwalniał w tym wysiłku a głowa opadała mu lekko na piersi tylko po to by mógł gwałtownym ruchem otrząsnąć się ze znużenia mrugając intensywnie. Wreszcie zasnął znużony lekami.
Zaglądając do środka Ged mógł zobaczyć nieruchomego i nieprzytomnego mężczyznę. Jedynym śladem nocnej walki były skrawki nie w pełni zdartej skóry odstającej od ran. No i odrobina krwi wylanej z tych oraz innych ran.
Ślady po większości eksperymentów zanikły całkowicie. Tylko te bardziej intensywne pozostały widoczne. Kwas wydawał się stopić skórę w miejscach gdzie się rozlał i mimo zbliźnienia wyglądało to nieco bezkształtnie. Po oparzeniach też został lekki ślad ale widać, że dobrze się zagoiły. W boku zaś widniał czarny zaschnięty stróp.
Tatuaż
Obrazek
I Refuse.
It will take more then headgames to stop me.
You may have invaded my mind and my body,
But there is one thing the Garou is always keep.
His Pride!
Liadon Ichimaru
Szaman
Avatar użytkownika
MrocznyUszatek / Aramil
Wilkołak
Zmiany Fizyczneobroża niewolnicza
Tatuaż na lewym ramieniu i klatce piersiowej
Jego lewe przedramię ma nieco ciemniejszy kolor skóry
Ślady po ranach na klatce piersiowej po ataku zjawy.
Zmiany PsychiczneParanoja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   79%
Poziom Mocy:
   125%

Re: Podziemna część domu Geda

Tak, ciężko było się z wilkołakiem dogadać ale przewaga ludzi nad zwierzętami była taka, że Ci piersi zawsze dostawali, zawsze brali, to co chcieli. Nawet jeśli wiązało się to ze zniszczeniem połowy ziemi czy wymordowaniem sąsiedniego kraju. I wbrew pozorom tutaj magowie się nie różnili wiele od mugoli… a różnili się mocno od wilkołaków, którzy w historii mieli szansę przejąć władzę nad światem i ją zmarnowali. Chciałem pełnego posłuszeństwa, karności, wykonywania wszelkich poleceń? To byłem pewien, że wcześniej czy później to dostanę. Niezależnie co wilkołak na ten temat myślał. Polanie go kwasem być może pomogło. Chociaż zamiast posłuszeństwa, błagania o litość dostałem wściekle rzucającego się niewolnika. No nie dokładnie o to mi chodziło. Cóż, wbiłem mu wenflon, co wymagało kilku prób, ale w końcu… był przyzwyczajony do bólu, i podłączyłem mu kroplówkę odchodząc.

Następnego dnia rano zaglądnąłem przez wizjer do pomieszczenia i widząc, że ten grzecznie śpi, wszedłem do środka. Zacząłem się zastanawiać, na ile nie doszacowałem jego metabolizmu? Podałem mu sporą dawkę glukozy, środków odżywczych i usypiających. A skoro dalej spał, to te usypiające musiały działać. Pytanie, czy spora dawka glukozy nie była szkodliwa? Ale wilkołaka ciężko zabić – chyba małe prawdopodobieństwo, by cukier mu zaszkodził. Chyba wśród wilkołaków nie było cukrzyków.?
- Wstawaj! W znaczeniu budź się! Ileż można spać?! – opieprzyłem go, zbliżając się do niego niepewnie. Niby z tej odległości wszystkie łańcuchy wyglądały na nienaruszone, ale… ale w sumie pewny nie byłem. Podejrzewałem, że po zmęczeniu i środkach uspokajających przespał całą noc snem sprawiedliwego, a nie rozrabiał, ale pewności nie mogłem mieć. Jeśli nie zdarzyło się nic niespodziewanego, to podszedłem do niego, wyjmując lupę i przypatrując się uważnie ranom i stanowi ich zagojenia się.
- Robi wrażenie – oceniłem, oglądając poszczególne zranienia. Następnie wyjąłem skalpel i zacząłem nacinać poszczególne rany, pobierając próbki, do zestawu próbówek wyjętych z szafki. Oczywiście „przypadkowo” nacięcia były większe niż konieczne. Każda osoba, znająca się na medycynie albo chociaż przypatrująca się uważnie, co robię, mógła to dostrzec.
- To dlatego tak się nadajecie idealnie na gladiatorów. Zwykły człowiek mógłby się goić miesiącami, przynosząc tylko straty Arenie, przy użyciu magii i pewnych specyfików zajęło by to kilka tygodni. A u Was? Kilka dni i pewnie kolejna walka? – dopytywałem się – Nie wiem ile było prawdy w tym, co mi o Tobie mówiono. Przywiązany do stołu laboratoryjnego nie wyglądasz na groźnego wojownika. Jakie poważne rany odnosiłeś w przeszłości i ile zajęła Ci rekonwalescencja? Za każdym razem powrót do pełnego zdrowia? – zadawałem kolejne pytania – Oczywiście możesz odmówić odpowiedzi, ale musisz się wtedy liczyć z konsekwencjami. Więc… lepiej nie pyskuj tylko mów – ostrzegłem go, odkładając skalpel i próbówki z pobranym materiałem organicznym do małej lodówki chłodniejszego rogu.
ObrazekTBD
Ged Gont
Czarodziej
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Podziemna część domu Geda

Mężczyzna „przespał” dość spokojnie noc. Nie jasne wizje przymykały mu przez umysł. Nie ostre i pozbawione sensu osuwały się w głąb podświadomości nim zdążył je zapamiętać. Gdy otworzył oczy wydawało mu się, że nie minęło więcej niż kilka chwil od ostatniego momentu gdy je zamknął.
Odnalazł się na blacie stołu spętany i wciąż nieco obolały. Zły sen nie prysnął a wręcz przybrał na sile bo czarodziej dużo butniej zaczął się do niego odzywać. Stłumił w sobie ochotę odpyskowania na dzieńdobry. Nie było sensu walczyć z wiatrakami.
Nieco zaskoczony stwierdził, że nie odczuwa jakiegoś strasznego głodu. Najwyraźniej kroplówka podawała nie tylko leki uspokajające. Poruszał się lekko i spokojnie gdy czarodziej lustrował go. Zginał palce, przekręcał głowę, lekko unosił barki. Zupełnie jakby testował nowe ciało. A gdyby tak spróbować zerwać te łańcuchy. Ostatecznie to był tylko metal nasączony magią. Prędzej czy później pęknie, prawda?
Te miłe rozmyślania przerwał piekący ból skalepla przecinającego jego skórę. Całe te „badania” nawet przez chwilę nie zaćmiewały jego bezgranicznej wiary, że Ged jest poprostu sadystą. Co to on pierwszy schwytał Wilkołaka? Oczywiście, że nie. Sam szaman miał przyjemność kilku takich miłych wakacyjnych przygód i jak na razie czarodziejowi było daleko do czołówki.
Nadajemy się dlatego, że nie jesteśmy tchurzliwymi małpami niezgrabnie machającymi rękoma... Rzucił nawet nie krzywiąc się z bólu. A to, że jesteście słabymi istotami... Wyjątkowo się zgodzę. Położył głowę na blacie przestając śledzić ruchy czarodzieja.
Wzruszył ramionami na tyle ile pozwoliły mu więzy. Chyba nikt nie wygląda na wojownika gdy jest przywiązany do stołu. Co do poważnych ran, trochę ich było. Zdarzyło się nawet, że rozerwana na kawałeczki ręka mu odrosła. No może nie odrosła, ktoś przytwierdził mu cudzą. Tak czy inaczej tego raczej nie chciał powiedzieć, jeszcze czarodziej wpadnie na jakiś głupi pomysł.
Kiedyś poparzyłem się w język pijąc herbatę, do dziś mam bliznę. Uniósł głowę i spojrzał na maga nieco pogardliwie. Wiem, że rozumiesz ten ból...
Tatuaż
Obrazek
I Refuse.
It will take more then headgames to stop me.
You may have invaded my mind and my body,
But there is one thing the Garou is always keep.
His Pride!
Liadon Ichimaru
Szaman
Avatar użytkownika
MrocznyUszatek / Aramil
Wilkołak
Zmiany Fizyczneobroża niewolnicza
Tatuaż na lewym ramieniu i klatce piersiowej
Jego lewe przedramię ma nieco ciemniejszy kolor skóry
Ślady po ranach na klatce piersiowej po ataku zjawy.
Zmiany PsychiczneParanoja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   79%
Poziom Mocy:
   125%

Re: Podziemna część domu Geda

Zbliżyłem się do śpioszka, któremu, dzięki odpowiednim środkom dodanym do kroplówki, zapewniłem spokojny wypoczynek. Oczywiście nie dostałem żadnego podziękowania, ale już zdążyłem się przekonać, że wilkołaki to bardzo niewdzięczne stworzenia. W końcu zapewniałem mu schronienie, bezpieczeństwo, dach nad głową a on się nawet nie poczuwał, by okazać jakieś elementarne wyrazy wdzięczności. Ciężko westchnąłem nad kulturą i wychowaniem mojego podopiecznego i wziąłem się za dokładne oględziny jego ciała, dokładnie się przyglądając wszelkim ranom, czy raczej miejscach, gdzie te się znajdowały, następnie za pomocą skalpela pobierając próbki.
- Oj, myślę, że tchórzliwość i odwaga nie ma tutaj wiele do tego. W końcu każdemu da się odwagę polepszyć, zmuszając go, łamiąc, przekonując go, że walka na arenie jest naprawdę przyjemniejszą opcją, niż jej odmowa. Zawsze można odwagę wspierać farmakologicznie alkoholem, pewnymi narkotykami albo magią – odpowiedziałem mu i skrzywiłem się, na jego uwagę – Może i słabszymi… ale to magowie chwytają i przytrzymują wilkołaki, zniewalając je obroża. Nie w drugą stronę – zauważyłem. I spiorunowałem go wzrokiem, gdy usłyszałem jego odpowiedź.
- Naprawdę wolisz mnie wkurzać? Dobra… Twój wybór! – ostrzegłem go, odchodząc od niego na kilkanaście minut i wracając z dwoma pojemnikami, trzymanymi w drewnianych uchwytach. Zbliżyłem się do jego głowy od prawej strony, zerkając wyzywająco w oczy, po czym zawartość pierwszej, gorącą wodę, wylałem na jego prawą ramię.
- Oparzyłeś się kiedyś gorącą herbatą? Bardzo boli oberwanie wrzątkiem? – spytałem retorycznie, po czym zawartość drugiego pojemnika, która okazała się być gorącym olejem, wylałem na lewę ramię – Jak widać, gorący olej jest gorszy – stwierdziłem, głaszcząc go po głowie dłonią.
- Więc kundel, masz do wyboru. Albo przestaniesz popisywać się swoją wątpliwą elokwencją, albo kolejną cieczą, której gorąc na Tobie przetestuję, będzie srebro koloidalne. A następnie zawsze można pomyśleć o ciekłym srebrze – a to już ponad 1000 stopni. Naprawdę dalej upierasz się, że pozostałe rany na Twoim ciele… to zacięcia podczas strzyżenia, podczas wizyty u psiego fryzjera? I naprawdę uważasz, że lepiej nie odpowiadać na moje pytania tylko pyskować? – spytałem, zastanawiając się nad czymś – Mugole mieli w zwyczaju piętnować zwierzęta… i chyba kiedyś również ludzkich niewolników. Rozgrzany do czerwoności metal, przykładany do skóry na parę sekund, zostawiał piękny ślad – dzięki któremu każdy wiedział, kto jest właścicielem. Oczywiście można zrobić to szybciej, łatwiej i bezboleśnie za pomocą magii. Ale chyba niektóre tradycyjne metody są lepsze – chociażby przez to, że dłużej zapadają w pamięć. Myślisz, że użycie srebra lepiej by się sprawdziło? Zostawiło lepszy ślad? – zastanawiałem się na głos. Srebro miało do tego gorsze właściwości, przez chociażby mniejsze ciepło właściwe, ale i tak zwykle nie używało się czystego srebra tylko raczej jakichś stopów – Możemy przetestować nawet od razu… ale wolę nie marnować do tego noża. Jak może wiesz, rozgrzanie mogłoby wpłynąć na jego wytrzymałość i odhartować go. Ale… jeśli nalegasz, to następnym razem mogę przygotować jakiś znacznik do wypalenia z napisem niewolnik albo z nazwiskiem właściciela. I wypalić Ci na klatce piersiowej lub zadzie, jak jakiejś krowie – obiecałem mu, wodząc dłońmi po jego torsie, zastanawiając się, kiedy w końcu do niego dotrze, że pyskowanie jest na pewno znacznie gorsze i boleśniejsze od posłuszeństwa i współpracy.
ObrazekTBD
Ged Gont
Czarodziej
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Podziemna część domu Geda

Debatowałby czy Ci, silą zaciągani na arenę wykazywali się wielką odawagą. Ogłupieni czy wprowadzeni w szał nie wiedzieli co się wokół nich dzieje. Często tak też traktowano wilkołaki, robiąc z nich maszyny do zabijania. Gladiatorów walczących jak zwierzęta ku uciesze tłumu. Jednakże zarówno to jak i polowania na Garou stały się dużo rzadsze w tym nowym ładzie. Teraz grali zdecydowanie ważniejszą rolę w świecie. Taak, czarodzieje wykonali krok w tył gdy kłaki skoczyły do przodu. Nie skomentował jednak tego bo czarodziej znowu wybuchł.
Niby sam się o to prosił o to by zadawać mu ból. Dlaczego? Tego pytania nigdy sobie nie zadał bo też refleksja co do źrodła jego cierpień do niego nie dochodziła. W jego oczach był zawsze sam przeciwko światu, czy to rzucając się do walki na arenie, czy to katowany przez ojca, czy polewany wrzątkiem.
Szarpnął się w kajdanach stekając z bólu i dysząc ciężko przez zaciśnięte zęby ale nie pozwalając sobie na nic więcej. Skóra szybko się zaczerwieniła ale bable dopiero po chwili zaczęły się formować na poparzonej skórze. Przełknął ślinę chcąc rzucić, być może całkeim nie potrzebnie, wyzwanie w twarz Geda. Ten ból, ta bezsensowana nikomu nie ptorzebna walka przepełniona cierpieniem nadawała mu jakiegoś celu, czerpał z niej jakąś chorą satysfakcje.
Gdy polał go olejem dostał przez moment drgawek jakby doznał jakiegoś ataku. Stężał jednak i powstrzymał drżenie członków. Spojrzał na czarodzieja a z ust wyciekła mu drobna stróżka krwi. Mógł przykgryźć z bolu polik lub język a moze poprostu siła z jaką zaciskał zęby by nie wrzasnąć zaczęła odbijać swe piętno na zębach i dziąsłąch. Potrząsnął głową chcąc odgonić dłoń Geda. Miał mokrą od potu twarz.
Och... schody... Ze schodów spadłem. Najwyżej... Z najwyższej komanty... Najwyższej wieży... Powiedział lekko dysząc choć jego oddech już powracał do normalności. Skóra wciąż go paliłą ale ból przestał być tak intensywny. A może się do niego poprostu przyzwyczaił? Uśmiechnął się sarkastycznie.
Srebro... Powoli powtórzył i choć starał się mieć dobrą minę do złej gry, cien przebiegł po jego twarzy. Już był kiedyś torturowany ciekłym srebrem i ten koszmar czasem wciąż go prześladował. Zresztą nawet na jawie wydrażone w jego ciele blizny były wiecznym przypomnieniem tych traumatycznych wydarzeń. Nie bał się piętn, nawet gdyby miało pozostać z nim do końca życia. Ostatecznie niesława już go mocno otaczała, przynajmniej wśród pobratymców. Wbrew pozorom bardziej obawiał się tego bólu i wspomnień z nim związanym.
Milczał nie ufając swym ustą bo niewątpliwe sprowadziłyby na niego tę karę. Uspokajał oddech bo spodziewał się, że to jeszcze nie był koniec tortur.
Tatuaż
Obrazek
I Refuse.
It will take more then headgames to stop me.
You may have invaded my mind and my body,
But there is one thing the Garou is always keep.
His Pride!
Liadon Ichimaru
Szaman
Avatar użytkownika
MrocznyUszatek / Aramil
Wilkołak
Zmiany Fizyczneobroża niewolnicza
Tatuaż na lewym ramieniu i klatce piersiowej
Jego lewe przedramię ma nieco ciemniejszy kolor skóry
Ślady po ranach na klatce piersiowej po ataku zjawy.
Zmiany PsychiczneParanoja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   79%
Poziom Mocy:
   125%

Re: Podziemna część domu Geda

Ciężko byłoby zrobić z wilkołaków „maszyny do zabijania”… bo one już przecież nimi były. Można powiedzieć, że właściciele niewolników i samej areny po prostu pozwalali im „wyrazić siebie”, „pokazać swoje prawdziwe ja”, „uzewnętrznić swoje emocje” czy inne tego typu coachingowe slogany wprowadzić w czym. Oczywiście bez żadnej wdzięczności ze strony wilkołaków – ale każdy wiedział, że są to bestie, które nawet nie potrafią powiedzieć zwykłego „dziękuję”, gdy im się zapewni jedzenie, dach nad głową i wygodny stół laboratoryjny.
Mój nieposłuszny niewolnik lubił pyskować i chciał bólu? Oczywiście zamierzałem mu go zapewnić, skoro sam się o to prosił. Trochę mnie rozczarował brak reakcji na polanie wodą… a zdecydowanie bardziej sprawiła zawód odpowiedź na olej. No jak tak można? Moja twarz przyjęła wyraz zaskoczenia a następnie wykrzywiła się wściekłością, gdy po moim długim monologu, zamiast jakichś przeprosin, jakiegoś okazania podporządkowania się, usłyszałem ironię.
- Nie żartuj bo Ci to nie wychodzi! – krzyknąłem na niego, wyraźnie wzburzony. Ale… ale byłem przecież naukowcem. Poważnym magiem. Człowiekiem. Kimś stojącym znacznie wyżej w drabince ewolucji niż jakiś zasrany kundel! Musiałem pokazać opanowanie i wyższość. I miałem nadzieję, że mój niewolnik nie widzi, że się po prostu trzęsę z wściekłości.
- Lepiej to sobie ku*wa wszystko przemyśl! – wydarłem się na niego. Niby nie pyskował, więc nie miałem pretekstu by go kolejny raz ukarać. Aczkolwiek zawsze mogłem wymyślić jakieś uzasadnienie naukowe – czy cokolwiek w tym stylu. Ale uznałem… że może na dzisiaj starczy. Po prostu odwróciłem się od niego, by nie widział mojego wściekłego spojrzenia i chwilę później podałem mu kolejną hojną kroplówkę ze środkami odżywczymi i uspokajającymi. Na mięso nie zasłużył. Może był dobrze odżywiony, może nawet jego mózg wysyłał sygnały o najedzeniu, ale jednocześnie na pewno musiał czuć „ssanie” w brzuchu z głodu. W końcu sygnały od mózgu a te od brzuchu to dwie, całkiem różne rzeczy. Ale na pewno była to mniejsza niedogodność niż parę „drobnych” ran, jakie mu zadałem.

Przez kolejne dwa dni nie miałem czasu, by się zajmować wilkołakiem. A może zwyczajnie nie miałem ochoty? Wchodziłem tylko na chwile wieczorem, podawałem mu kroplówkę i bez słowa wychodziłem. Za takie zachowanie to nie zasłużył na moją uwagę! Dopiero na trzeci dzień uznałem, że jako przedstawiciel gatunku znanego z kultury, cywilizacji, techniki i inteligencji muszę okazywać swoją wyższość i wreszcie ponownie zająć się wilkołakiem.
- Przemyślałeś to i w końcu do Ciebie doszło, że lepiej współpracować? – spytałem na wstępie, wchodząc do środka późnym rankiem, by mu dać znać, że dzisiaj… w końcu poświęcę mu więcej czasu. Oczywiście nie spodziewałem się po nim żadnej wdzięczności… ale może jakaś refleksja się w końcu pojawiła w jego łbie i doszedł do wniosku, że pyskowanie nie jest najlepszym pomysłem?
ObrazekTBD
Ged Gont
Czarodziej
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Podziemna część domu Geda

Nie łatwo sobie kpić... i żartować pod takimi pieszczotami. Powiedział a głos mu drżał pomiędzy oddechami. Ciężko było wiecznie ignorować taki ból. Z pewnością mocno mu to doskwierało ale jednak... ten nikły opór, ta igła w boku czarodzieja napawała go jakąś satysfakcją . Ponurą, bolesną ale nadal była to statysfakcja.
Oddech już całkowicie się mu uspokoił a chłodny metal stołu na którym leżał łagodził ból. Żałował, że w całości go nie oplatał. Te całe tortury dość mocno go męczyły. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Może dlatego zaczął odczuwać znużenie i chyba oczekiwał tego samego po czarodzieju. On jednak znowu się wzburzył. Jak to leciało? Próbowanie wciąż tego samego oczekując innego rezultatu to szaleństwo tak?
Tym razem nie wzbraniał się przed podaniem kroplówki. Chyba nawet nie poczuł tego wkłucia w ramię z powodu innych sensacyjnych bodźców jakie dostarczały mu rany na ciele. Pozostawiony samemu sobie nie miał zbyt wiele do roboty poza próbą zaśnięcia.
Podane mu leki zapewniły mu kilka godzinn wypoczynku pozbawionego sennych marzeń. Ot przymknął oczy a w następnym momencie je otworzył. Ból znowu mu doskwierał ale rany goiły się. Wilkołaki były twarde, przynajmniej fizycznie.
Czas mijał mu bardzo powoli. Czasem szamotał się starając wyrwać z więzów. Czasem poprostu zmieniał lekko pozycję bo zaczynał czuć zbierające się odleżyny. Nie wiedział ile czasu minęło a ta beznadziejna samotność i trwanie bardzo mu dokuczały. Był już kiedyś na wygnaniu od ludzi przez niemal rok, ale wtedy był chociaż wolny. Teraz niemożność poruszenia się i odosobnienie wyostrzały jego poczucie ciągnącego się niemiłosiernie czasu. Może dlatego niemal ucieszył się słysząc głos, jakikolwiek głos.
Nareszcie, Warknął dość entuzjastycznie podrywając się tak, że aż łancuchy zagrzechotały. Myślałem, że już się zawstydziłeś i nie wrócisz!
Oczy Liadona jarzyły się nieco dziko i już na pierwszy rzut oka wydawał się jakiś pobudzony. Może to był efekt zbliżającej się już pełni?
Tatuaż
Obrazek
I Refuse.
It will take more then headgames to stop me.
You may have invaded my mind and my body,
But there is one thing the Garou is always keep.
His Pride!
Liadon Ichimaru
Szaman
Avatar użytkownika
MrocznyUszatek / Aramil
Wilkołak
Zmiany Fizyczneobroża niewolnicza
Tatuaż na lewym ramieniu i klatce piersiowej
Jego lewe przedramię ma nieco ciemniejszy kolor skóry
Ślady po ranach na klatce piersiowej po ataku zjawy.
Zmiany PsychiczneParanoja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   79%
Poziom Mocy:
   125%

Re: Podziemna część domu Geda

Wkurzał mnie. Naprawdę byłem solidnie wku*wiony, ledwo nad sobą panowałem! W końcu nie wytrzymałem, podłączyłem mu kroplówkę i wyszedłem. Bo jeszcze kilka chwil a bym go chyba… nienaprawialnie uszkodził, o ile oczywiście coś takiego było możliwe w przypadku wilkołaka!

Przez dwa dni tylko podawałem mu kroplówki, a jak wróciłem trzeciego dnia nad ranem… jego entuzjazm mnie szczerze zaskoczył. I chyba trochę wybił z równowagi. Bo zdążyłem się uspokoić, nabrać większej pewności siebie, tego niezachwianego poczucie, że w końcu przemówię swojemu niewolnikowi do porządku. A on… ta jego… radość? Czy raczej ironia? Kpienie sobie? Sarkazm? W każdym razie na dłuższą chwilę zbiło mnie to z pantałyku i trochę zaburzyło moje samozadowolenie. Spiąłem się na chwilę, słysząc dźwięk łańcuchów.
- Ehm, nareszcie? – spytałem, bo może źle usłyszałem. Może miałem… jakieś omany słuchowe? – Czyżbyś zachowywał się jak kundel? Legenda miejska mówi, że jak się trzyma psa w zamkniętym pomieszczeniu i wchodzi do niego co kilka dni, by go kopać… to że ten kundel w pewnym momencie zaczyna tęsknić za tym kopaniem, za tym właścicielem, bo mimo, że go źle traktuje, to jest on jedyną osobą, którą zna – zacząłem nagle mówić, mając zamiar go zirytować, zepsuć mu ten zbyt dobry humor no i przede wszystkim odzyskać inicjatywę, którą ten przejął swoim zachowaniem – Może coś Ci to przypomina? Szorstko traktowany kundelku? – spytałem, uśmiechając się złośliwie, podchodząc powoli bliżej… dopiero teraz dostrzegając jakby… zmianę w oczach mojego niewolnika. Ale… ale może kwestia lepszego odżywienia? W końcu dawałem mu sporą dawkę środków odżywiających w kroplówce. Czyżby to powodowało to jego nienaturalne pobudzenie? Chęć spożytkowania przyjętej energii? Być może tak.
- Przemyślałeś swoje zachowanie? Swoje nastawienie? Kolejny dzień tortu… to znaczy eksperymentów? Czy będziesz grzecznym, pokornym i posłusznym kundelkiem? – spytałem, podchodząc do jego głowy i próbując go po niej pogłaskać. Bawiło mnie protekcjonalne traktowanie go jak psa, którym w zasadzie był.
ObrazekTBD
Ged Gont
Czarodziej
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Podziemna część domu Geda

Rany, które zadał mu Ged w większości naprawdę dobrze się wygoiły. Po tych mniejszych nie było nawet śladu a nawet skóra po poparzeniach wydawała się się złuszczyć. Martwe kawałki niby takie małe frędzelki ostawały od ciała. Chyba jedynie to glębokie pchnięcie w bok pozostawało jeszcze widoczne. W okolicy żeber pozostawał wciąż strup.
W samotności miał czas sobie to przemyśleć. Jeśli czarodziej bedzie widział, że mu się to wszystko podoba, że wcale nie cierpii to sobie odpuści. W końcu co to za przyjemność torturować kogoś kto aktywnie zachęca i wyśmiewa wysiłki. Zresztą wolał tortury niż taką bezczynność, choć to może przemawiał przez niego księżyc.
Nareszcie no nareszcie... Dobrze popatrzeć jak się tym mniej wydarzonym w życiu wiedzie... Powiedział szczerząc kły. Chciał się chyba podnieść do pozycji siedzącej ale obroża nie pozwalała mu oderwać karku od stołu.
Taki kundel musiałby czuć kopanie. Jak dla mnie mysz, ktora podgryza lwa jest co najwyżej zabawna. Szarpnął się mocno w więzach wyginając biodra w górę tak, że metal zajęczał. Więcej w tym ruchu było dzikości i siły niż we wczesniejszych zmaganiach szamana. Rzucił się znowu gdy czarodziej bezczelnie głaskał go po głowie. Wpijająca się w szyję stal powinna ostudzić jego zapały ale dziś wyraźnie nie dławiła go tak mocno jak w poprzednie dni.
Oh będę grzeczny, możemy zagrać w grę, będe grzecznie przestrzegał zasad. Raz Ty mnie a ja raz Ciebie...
Dotykając skórę wilkołaka Ged mógł poczuć, że jest bardziej rozpalona niż wcześniej.
Tatuaż
Obrazek
I Refuse.
It will take more then headgames to stop me.
You may have invaded my mind and my body,
But there is one thing the Garou is always keep.
His Pride!
Liadon Ichimaru
Szaman
Avatar użytkownika
MrocznyUszatek / Aramil
Wilkołak
Zmiany Fizyczneobroża niewolnicza
Tatuaż na lewym ramieniu i klatce piersiowej
Jego lewe przedramię ma nieco ciemniejszy kolor skóry
Ślady po ranach na klatce piersiowej po ataku zjawy.
Zmiany PsychiczneParanoja
Karta Postaci
Poziom Życia:
   79%
Poziom Mocy:
   125%

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rezydencja i Manufaktura Geda Gonta

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)