zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Wielka Równina  »  Tawerna "Martwy Wampir"

Sala z paleniskiem

Tawernę przy południowym trakcie prowadzi znany w okolicy wilkołak Grot.
Jest to jednopiętrowy budynek z drewna i kamienia. Obok stoi stajnia i kuźnia również należące do wilkołaka.
Rozrywki prowadzone w tym miejscu jak zawody w siłowaniu, piciu czy laniu się po mordach nie sprzyjają spokojnemu odpoczynkowi. Można jednak się tu najeść porządnego mięsiwa i wypić dobre trunki.

"Martwy Wampir" nie cieszy się dobrą sławą wśród pijawek. Głównymi bywalcami są wilkołaki, ale również zmiennokształtni, mieszkańcy Cross czy podróżni. To w zasadzie ostatnie w miarę bezpieczne miejsce przed wyprawą na południe świata lub dobre schronienie, jeśli nie udało się dostać do miasta przed zamknięciem bram.

Re: Sala z paleniskiem

Jak ona chciałaby umieć tak pić! Zakłady w tawernach z innymi zmiennokształtnymi by wygrywała z taką łatwością. Pokręciła jednak głową na pytanie wilka, dając sobie trochę dłuższą chwilę by nie odpaść po jednym kuflu. Kiedy wspomniał o wpadnięciu pieniędzy do sakiewki przyjrzała mu się trochę lepiej.
-Wpadło? Słyszałam coś o jakiś walkach. Wiesz o nich coś więcej?- Spytała dosyć naiwnie, nie mogąc powstrzymać swojej ciekawości. Nie miała jakiś dziwnych zamiarów co do informacji jakie poznała, po prostu lubiła się dopytywać a ten wilk mimo szram wyglądał na miłego. Wspomnienie o smokach sprawiło że zmiennokształtna wzdrygnęła się widocznie. Zniszczyły Elizjum w którym mogła się czuć całkiem bezpiecznie i nie musiała się bać że ktoś ją wyrzuci za przebywanie w zwierzęcej formie. Cross City nijak nie umywało się do jej dawnego domu.
-Gdyby smoki męczyły tylko pijawki byłoby wspaniale- Mruknęła odrobinę przygnębiona, po czym wzięła kolejny łyk piwa i odstawiła kufel. Słysząc o jego grupie jej twarz rozjaśniła się w uśmiechu, obserwując jak inne osoby w tawernie stukają swoimi kuflami o blaty. Wyglądali jakby ten ruch był im już idealnie znany i wręcz naturalny. Musieli się już długo znać. Na wieść o rozrywce Viviana uśmiechnęła się zalotnie i lekko zadziornie, podobało jej się zainteresowanie wilka. Kiedy był toast na rzecz Grota ona także w nim uczestniczyła. Ten wilkołak musiał czymś zasłużyć na tak ciepłe uczucia od reszty osób w tawernie. Trochę im zazdrościła takiej zażyłości, ona nie potrafiła się jakoś odnaleźć poza Elizjum.
-Wolny duch? Poza tym, długo znasz się ze swoją drużyną? Przy momencie jak o nich mówiłeś wydawaliście się dosyć zgrani- Spytała zaciekawiona, posiadając następny łyk z kufla. Była dopiero w połowie jednak to i tak było całkiem sporo jak na nią.
-Poza tym, jeszcze się nie przedstawiłam. Viviana Moonlight ale możesz mówić do mnie Vi lub kotku- Wymruczała lekko dwuznacznym tonem w którym można było usłyszeć także rozbawienie, spowodowane miłym towarzystwem oraz mocnym i dobrym piwem które powolutku uderzało jej do głowy.
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala z paleniskiem

Walkach? Aż taką bojową kotką jesteś? - Zażartował.
- Czy może cię bardziej przypływ gotówki interesuje? Warto polować na zlecenia. Trafiają się na rożne bestie lub przynieś, podaj, pozamiataj. - Kontynuował dalej rozbawionym głosem.
- Dlatego tu żadna pijawka wstępu nie ma, niech no się tylko któraś pokaże to zaraz sobie ognisko urządzimy. - Zawołał wesoło i kilka osób wtórowało mu w kolejnym toaście na pochybę wszystkiemu nieumarłym.
- A no trochę już przeżyliśmy. Można powiedzieć, że się zaczęło od polowania na smoka, a to już było dobry rok temu.
Na zewnątrz robiło się coraz później, przez co tawerna zapełniła się niemal w stu procentach. Wyglądało na to, że sporo osób było tu stałymi bywalcami. Witali się z Grotem prosili o trunki i jadło co zwykle. Było gwarnie i wesoło.
- Światło księżyca, pięknie. - Szepnął nachylając się ku dziewczynie. Może, żeby go lepiej słyszała bo w tawernie naprawdę zaczynał panować spory hałas.
- Ciężko zdecydować co mi się bardziej podoba. Kotku jest bardzo kuszące. - Viviana mogła poczuć na swoim policzku jego ciepły oddech.
- Zabawnie, że nasze imiona brzmią podobnie, to musi być przeznaczenie. Możesz mi mówić Vin. - Odchylił, aby dopić swoje piwo.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala z paleniskiem

-Nawet nie wiesz jak- Zaśmiała się, upijając łyk piwa po czym odkładając kufel na ladę. Pokiwała lekko głową z szerokim uśmiechem słuchając co ciekawego można zrobić dla pieniędzy. Zaśmiała się radośnie kiedy wilk spowodował następny toast do którego oczywiście sama też się przyłączyła tym samym opróżniając swój kufel jednym naprawdę sporym łykiem.
-Polowania na smoka? Naprawdę wysoko mierzyliście- Zagwizdała dosyć cicho z uznaniem. Albo byli tak odważni albo tak głupi. Jedno nie wykluczało drugiego jednak o to to ona dopytywać nie miała zamiaru. Nawet nie zauważyła kiedy minęło tyle czasu że aż tyle osób zebrało się w tawernie. Aj jak tu było teraz głośno! Mruknęła cicho słysząc wilkołaka z o wiele bliższej odległości niż wcześniej. Kiedy on się tak zbliżył? Vivianie umknął ten moment, może to przez alkohol? Z cichym westchnięciem słuchała słów wilka z cichym syknięciem, niezadowolenia zauważając że ten się oddala. Ale to nie było tak złe, poznała w końcu jego imię więc coś za coś. Sięgnęła na moment do swojej sakiewki, wyciągając dwadzieścia sylvów i lekko nachylając się do Grota by poprosić o wędzone wędliny do których to ciągnęło ją od samego początku a teraz kiedy była już lekko podpita to i głód zaczął doskwierać.
-Vin? Niezbyt długie i łatwe do wymówienia. Podoba mi się, tak samo jak nazywanie mnie kotkiem- Stwierdziła mrukliwym tonem, pochylając się do niego z zalotnym uśmiechem oraz spojrzeniem spod rzęs. Był większy więc żeby do niego dosięgnąć musiałaby chyba się jakoś podwyższyć na stołku a w tym stanie mogłoby się to skończyć fatalnie, chyba że by ją złapał jednak zainteresowanie sobą wszystkich obecnych nie było jej celem.
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala z paleniskiem

- Mówisz, że bojowa kotka z ciebie? - Mrugnął.
- Może przekonamy się o tym. - Rzekł nieco tajemniczo, ale nic dalej nie wyjaśnił.
- Cóż... - Wspomnienie o polowaniu spowodowało, że wilkołak nabrał ochoty na opowieść.
Zaczął od tego jaki był wkurzony, gdy smoki spaliły wioskę wilkołaków i jak zebrał grupę i poszedł polować na nie. Natknęli się na kilka młodzików, z takimi większego problemu nie było, a potem trafił się już starszy gad, ale z jego opisu wynikało, że mógł być to smoczy nastolatek. Już słusznych rozmiarów, ale nie z tych wielkich, starych smoków czy lewiatanów.
Ani się obejrzeć, a upłynęła dobra chwila nim opowieść dobiegła końca, a najbliżsi klienci tawerny słuchają jej wraz ze zmiennokształtną. Nie obyło się bez strat w grupie Vin'a, ale smok ostatecznie poległ.
- Ważne, żeby mieć odpowiedni sprzęt i zbroje. Najlepiej ze srebrem lub z olejem przeciwko istotom magicznym. Tutaj ukłony w stronę jednego z najlepszych kowali na świecie. - Skłonił się w stronę właściciela Tawerny. Ten się tylko uśmiechnął pod nosem.
W międzyczasie Viviana został podany talerz z wędzonymi wędlinami. Na sam zapach ślinka ciekła.
- Vin to tylko skrót, może ci kiedyś zdradzę całe. - Ponownie się nachylił, tym razem bardzo blisko twarzy dziewczyny, ale zaraz wyjaśniło się co było powodem. Skradł jej z talerza kawałek kiełbaski.
Wracał już na miejsce ze swoją zdobyczą, gdy dziewczyna straciła równowagę. Oczywiście, że ją złapał. Był silny i zwinny.
- Uważaj. - Rzekł ze szczerą troską w głosie.
- Nie zawsze będę mógł być w pobliżu, aby cię złapać.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala z paleniskiem

Pozornie nie zwróciła uwagi na słowa Vina, chciała dopytać jednak opowieść którą rozpoczął była o wiele bardziej ciekawa. Zabić tyle smoków! Nawet jeśli młodych to był to niesamowity wyczyn. Ona od zniszczenia Elizjum nie widziała żadnego no i nie miałaby z żadnym szans. A kto wie ile zmiennokształtnych chciałoby się z nią wybrać na poszukiwanie zemsty. Kiedy wspomniał o wyposażeniu zamrugała parę razy, a więc karczmarz był też kowalem? Na jak wielu rzeczach on się znał?! Spojrzała z podziwem na wilkołaka za barem. Kiedy Vin wspomniał o swoim imieniu będąc naprawdę blisko, zadrżała lekko i to spowodowało upadek. Mężny wilkołak jednak złapał ją więc nie trzeba było się tym zbytnio martwić prawda? Viviana zamruczała cicho nie ruszając się zbytnio z swojego miejsca w którym się znalazła. Spróbowała za to odzyskać kawałek pysznej kiełbaski która od pierwszego gryza jej zasmakowała.
-Szkoda, byłoby to miłe- Westchnęła cicho pewna że ten i tak to usłyszy. Znajdowali się teraz naprawdę blisko siebie więc musiałby być porządnie rozproszony żeby nie usłyszeć co mówi. Kto wie? Może był?
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Poprzednia strona

Powrót do Tawerna "Martwy Wampir"

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)