zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Zatoka Żywiołów

Opuszczona osada żywiołów

Miejsce silnie związane z żywiołami. Kiedyś była tu osada tętniąca życiem, teraz stoi porzucona z niewiadomego powodu.

Re: Opuszczona osada żywiołów

Kobieta z politowanie popatrzyła się na pluszaka - Jeśli chcesz - podała jej kartkę papieru z piórem. Nie wiedziała w jaki sposób ten różowy królik zamierza coś napisać łapkami bez palca przeciwstawnego co uniemożliwi jej trzymanie jakikolwiek przedmiotów nie mówiąc już o pisaniu. A do tego jak chce przymocować list do szponów ptaka? Wiedźma nic nie powiedziała z ciekawością patrząc się co zrobi zaczarowany pluszak. Upiła łyk kawy, usta wygięły jej się w uśmiech.
Pokręciła głową na boki, jednak istoty z pokolenia na pokolenie tracą coraz więcej. Langerta przestała się dziwić tym wszystkim kataklizmom jakie nastały jeśli takie istnienia były na świecie. Chce napisać gdzie jest a nawet sama nie posiada takiej wiedzy.


//Wyżej w poście napisałem, że Wiktor uciekał z innym wilkołakiem, a nie był niesiony.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Zobaczyłam kartkę papieru i długopis. Od razu się nakręciłam. Ale chwila, stop Melody. Jak chcesz w ogóle napisać lisy jako królik? I tak w ogóle to gdzie ty jesteś? Westchnęłam.
-Czy mogłaby mnie pani już zamienić znowu w dziewczynę?- spytałam.
Bardzo chciałam napisać Wiktorowi gdzie jestem. Chociaż kobieta widziała, że był niesiony przez innego wilkołaka to i tak chciałam do niego napisać. Kurcze nieźle się zakochałaś dziewczyno, naprawdę. Czekałam na to co zrobi kobieta. W trakcie czekania ponownie zapytałam:
-Tak w ogóle to gdzie ja jestem?
Melody Sorenson
Regulus
Avatar użytkownika
Łuczniczka
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   89%
Poziom Mocy:
   89%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Kobieta spojrzała na Melody - Nie wiem czy źle się wyrażam czy jesteś taka oporna ale wcześniej Ci już mówiłam, że jak będziesz w stanie być znowu dzieckiem to się w nie zamienisz. - wiedźma zirytowała się głupimi pytaniami pluszaka. Nie minął dzień a zaledwie 3 godziny odkąd jest różowym futrzakiem. Nie zdążyła się jeszcze ani trochę wyleczyć a ta już z powrotem chce być w stanie agonalnym. Langreta już powoli zaczynała mieć dość takiego gościa w swoim domu.
Kobieta podniosła się nie mówiąc ani słowa, wyszła z pomieszczenia przynosząc ze sobą pudełko. W jego pokrywie zrobiła niewielkie otwory umożliwiające oddychanie a następnie rzuciła na nie czar wytłumiający. Położyła kartonik koło królika - Jeszcze jedno głupie pytanie a tu skończysz. Rozumiano? - wskazała na pojemnik - Rozumie twoją trwogę o chłopaka ale czasem też powinnaś pomyśleć o innych a nie tylko o za spokojnienie swojego marnego ja - na tym skończyła rozmowę z czarodziejską. Wiedźma pstryknęła palcami a na stole pojawiła się zagroda dla królików w której teraz znajdowała się Melody.




//Powtórzę. Wyżej w poście napisałem, że Wiktor uciekał z innym wilkołakiem, a nie był niesiony. Nie używamy wiedzy poza fabularnej w postach.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Langreta nie odezwała się już do samego wieczora, gdyby różowy królik coś do niej mówił nic by nie usłyszał z ust wiedźmy. Mijały dni, kobieta tylko przychodziła sprawdzić stan Melody. Oglądała ją z każdej strony i tak jakby osłuchiwała dziewczynę przykładając dłoń do jej pluszowego grzbietu. Po czym odkładała ją z powrotem do zagrody, dała coś do jedzenia i picia pozostawiając ją.
Langreta była mocno zajęta przygotowaniami do wielkiego dnia, coś wynosiła coś przynosiła. To ucierała zioła, to jakieś suszył, przynosiła zwierzęta a następnie podrzynała im gardło wieszając do góry nogami aby cała krew z nich spłynęła wprost do wielkiej misy. Brała kilka kropel na rękę marząc nią Melody dzięki temu dziewczyna mogła poczuć się lepiej. Resztę czerwonej cieczy wynosiła z kuchni, znikając na kilka godzin czy nawet do końca dnia.
Kobieta weszła do kuchni - Nabrałaś ogłady? - rzuciła w stronę pluszaka.
Ostatnio edytowano 5 paź 2019, o 22:43 przez Los, łącznie edytowano 1 raz
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Kobieta nie uzyskawszy jakiekolwiek odpowiedzi od królika odwróciła się wychodząc. Wróciła dopiero następnego poranka, wzięła Melody na ręce a później położyła na podłodze. Poczekała chwilę kiedy ta wracała do swej pierwotnej postaci. Nie czkając na reakcję dziewczyny wykręciła jej obie ręce do tyłu wyprowadzając z kuchnia a następnie z chaty. Pomimo oporów jakie mogła stwarzać dziewczyna nie miała szansy na ucieczkę. Gdyby udało się uwolnić Melody od razu została by sparaliżowana czarem i tak dotarłaby do wielkiego drzewa na środku wyniszczonej osady.
Obecnie znajdowały się tam kręgi a w ich samym centrum był umieszczony owy dąb. W środku okręgów zostały wyryte runy. Wszystkie wgłębiania symboli zostały wypełnione krwią zabitych wcześniej zwierząt lecz czerwona ciecz nie skrzepła a bulgotała. Jak gdyby cały czas się gotowała ale przecież nie było ciepło. Na brzegach okręgów zostały poukładane niewielkie bukiety z zasuszonych ziół.
Langreta zaprowadziła dziewczynę w sam środek całości wcześniej ujrzanej przez Melody, przywiązała ją do drzewa wychodząc po za wszelkie zakreślone linie na ziemi. Powróciła na chwilę zrywając ubrania z ofiary, namaszczając ciało powoli i starannie. Preparat jakim ją smarowała miał przyjemną woń ale powodował, że skóra młodocianej zaczynała ją piec. Po zakończeniu przygotowań Langreta ponownie wykroczyła po za okrąg.
Wiedźma uniosła ręce do góry, zaczęła się inkantacja. Z każdym wypowiadanym słowem wiatr przybierał na sile a krew w zarysach symboli zaczęła unosić się do góry a zaraz opadała z powrotem. Tajemnicza smuga światła przemykała się pomiędzy okręgami zataczając kilka kół nad runami aby w końcu dotrzeć do czarodziejki i wniknąć w jej ciało. Dziewczyna mogła odczuwać dodatkowy dyskomfort spowodowany owym zdarzeniem. Langreta spojrzała w niebo z uśmiechem wypowiadając dalszy ciąg słów. Dąb zaczął się uginać od siły wiatru, było słychać jak gałęzie drzewa trzaskają jakby zaraz miały się złamać. Rytuał trwał długo, aż w końcu nadszedł jego kres. Ostatnie wyrazy zostały wypowiedziane głośniej a krew z run popłynęła w stronę Melody aby całą ją zakryć. Na ciele dziewczyny powstała skorupa uniemożliwiająca oddychanie gdy nagle rozbłysło się w niej wcześniej pochłonięte światło krusząc powłokę ją otaczającą, która wchłonęła się w niewiastę. Rozległ się blask, błyskawica uderzyła w Melody jednakże jej nie zabiła lecz zaczęła wysysać z niej życiodajną energię, młodość. Ciało wcześniej młodej, zgrabnej, powabnej nastolatki zaczęło się starzeć w zaskakującym tempie. Skóra dziewczyny straciła swoją jędrność w niektórych miejscach zwisając, także zmarszczki pojawiły się na kiedyś pięknej buzi, włosy utraciły swój kolor, blask na rzecz siwych, łamliwych włosów. Błyskawica odbijając się od dziewicy powędrowała w stronę Langrety przekazując wiedźmie to co zostało odebrane Melody. Wiekowa postać odzyskała witalność życia dzięki swej ofierze, podeszła z szyderczym uśmiechem do małolaty w starym już ciele – Żegnaj – tylko tyle powiedziała nim odesłała staruszkę do miejsca gdzie będzie mogła czuć się bezpiecznie? Czyli do Stadnina "Pod Gryfem".


// Efekt rytuału to postarzenie Melody, więc w konsewencji musisz zmienić awatar, aby przedstawiał staruszkę.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Poprzednia strona

Powrót do Zatoka Żywiołów

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)